RECENZJE

Pedagog powinien wyjść naprzeciw temu ogromnemu ładunkowi wrażliwości jaki przynoszą ze sobą młodzi ludzie wchodzący
do pracowni.                                         Zofia Glazer

O TWÓRCZOŚCI ZOFII GLAZER - REKOMENDACJE, OPINIE, RECENZJE, WYCINKI Z GAZET

„ …przychodzą mi do głowy przede wszystkim starsze prace, niezwykłe wariacje na temat rąk oraz późniejsze imaginacyjne portrety, pokazane bodajże w galerii Pokaz. Oba cykle zrobiły na mnie wrażenie dramatyzmem przedstawionych motywów oraz wielką biegłością warsztatu graficzki i malarki. Szanowałem tę twórczość i wiedziałem, już na gruncie wspólnej pracy ze studentami, że to, co może im przekazać jako pedagog poparte jest Jej własnym doświadczeniem. Pani Mama utrwaliła się w pamięci kilkunastu roczników studentów jako niezwykły człowiek i pedagog. Najlepiej świadczyły o tym wpisy na forach internetowych po Jej śmierci. Pisali, jak bardzo lubili pracownię rysunku lub że tylko tam chodzili bez przymusu. Mama miała jakieś tajemnicze sposoby żeby trafiać do tych często zbuntowanych, rozwichrzonych osób. Nie dziwiło nas, pedagogów, że pracownia Zofii Glazer bije rekordy popularności. Czasem był taki natłok studentów chętnych do korekty że brakło powierzchni podłogi do rozłożenia rysunków. Wtedy anektowała podłogę w mojej pracowni i czasem zastawałem Ją jak brodzi pomiędzy papierami i pokazuje palcem na fragmenty rysunków, które wymagały korekty. Wycofywałem się wtedy dyskretnie. Nie wiem co mówiła studentom w trakcie korekt, wiem natomiast że w trakcie przeglądów wydziałowych namiętnie broniła osób zagrożonych a z tym większą pasją prezentowała „swoich” najzdolniejszych, jakby to były Jej własne dzieci. Miała wyczucie kto z jej studentów ma problemy psychiczne, wyłapywała sygnały o nadchodzących depresjach i załamaniach. Była doprawdy osobą niezwykłą, zaangażowaną w to, co robiła i w to o czym zdarzało się, że akurat rozmawialiśmy – jakby przeżywanie przedmiotu rozmowy wypełniało całą Jej istotę. Bardzo żałuję że nie spotkam Jej na dziedzińcu, z nieodłącznym papieroskiem w ręce i tymi słowami: A wiesz Grzesiek…”                                                                         

2017. Z listu do córki Zofii Glazer – prof. Grzegorz Kowalski



„Twórczość prezentowana przez Zofię Glazer jest sztuką indywidualnych propozycji, sztuką trudną, angażującą do dyskusji, a na pewno zmuszającą do myślenia. W powierzchownym odbiorze możną ją odczytać jako grę intelektualną czy manipulację formą prowadzoną w sposób warsztatowo znakomity. Dopiero próba głębszego poznania i zrozumienia sztuki Zofii Glazer pozwala odkryć ogromny ładunek emocji – liryki i dramatu, wysublimowanej zmysłowości i subtelnych stanów uczuciowych. A wszystko to Zofia Glazer wyraża ogromną dyscypliną i konsekwencją formalną jednym, wybranym przez siebie kodem – obiektywnym, zwielokrotnionym, często niedopowiedzianym fragmentem ciała ludzkiego odtworzonym pieczołowicie i z doskonałością rysunkową. Z elementów tych buduje własną, niesłychanie wrażliwą, wieloznaczeniową nową rzeczywistość ze sfery uniwersalnych spraw ludzkich, pojęć i przeżyć. Po wielokroć wraca do tych samych tematów próbując wielokrotnie nowego ich rozwiązania. W każdym z nich poszukuje nowych odmiennych wartości wyrazowych i znajduje je. Szczególnie zafascynowały mnie prace późniejsze, powstałe w latach osiemdziesiątych, bardzo oszczędne w rysunku, ale jakże wymowne. Są to wysublimowane formy nieodwołujące się do realistycznych elementów, o bardzo czystym działaniu bezznaczeniowych plam, lecz zestawionych z tak wielką wrażliwością, że wprawdzie odbiera się je okiem, ale odczuwa nerwem. W pracach tych Zofia Glazer świadomie odchodzi od bogactwa ku prostocie, od tworzywa realistycznego do wolnej od treści plamy, pozostawiając wrażliwemu odbiorcy bogactwo skojarzeń i przeżyć. Są to cykle: Ślepcy, Akrobaci, Nauka latania, Niecierpliwość, Obserwator i in. Patrząc na prace Zofii Glazer nie umiem oprzeć się wrażeniu, że Ona ich nie tworzy, a jedynie ich dotyka dając im życie, ich własne, niezależne, zmieniające się w czasie. Autorstwo jej prac jest niewątpliwe i natychmiast rozpoznawalne. Łączy je bowiem poza logiczną konsekwencją formy, jedność myślenia, intuicji i wyobraźni. Do prac Zofii Glazer powraca się chętnie dla ich treści, indywidualnego języka i doskonałości warsztatu litograficznego”.      1997, prof. Danuta Kołwzan Nowicka

 


„Prace Zofii Glazer – rysunkowe i graficzne mówią o życiu i o czymś, co już życiem nie jest. Mówią o ciele ludzkim – żyjącym, i o martwych fragmentach tego ciała. Grafiki sprzed lat, subtelne litografie, ledwie znaczone kredką na kamieniu i ulotne łapane w biel kartek i ostatnio w Galerii Pokaz demonstrowane – brutalne w kresce – rysunki, stanowią klamrę twórczości Zofii Glazer. To ciągle opowieść o egzystencji, to gadatliwe i iluzoryczne bieguny, które nie mówią o niczym więcej niż o własnej niemożności mówienia. Żyjemy bez możliwości myślenia o przygodach własnego ciała. Powszechna i zwodnicza rzeczywistość cielesna wyznacza nam pozornie znaną topografię ciała. Oczywiste staje się naturalne, naturalne nie wymaga wysiłku poszukiwań, stawiania pytań, przekraczania granic. A jednak Zofia Glazer odrywa się od błahej opisywalności świata, od mimetyczności swojego przekazu i staje się stroną w dyskursie o wadze głosu artysty. To ona ustanawia tematem swoich prac ciało ludzkie, mówi do nas językiem plastycznym również przez nią ustanowionym, używając powszechnie znanych technik, zakreślając w przestrzeni mentalnej krąg – paradoksalnie zapomniany. Zofia Glazer ukazuje ciało, a mowa – również język sztuki – jest możliwa jedynie za sprawą ciała. Język (nie jego mechanizmy ani prawa lecz potrzeba artykulacji) ustanawia to, że mamy ciało, siedlisko rozumu, ale również uczuć. Ciało umożliwia ekspresję, każde słowo, każdy gest, rysunek jest pragnieniem mowy. Wszelka mowa bierze się z ciała. Jeśli człowiek mówi, mówi o tym właśnie, choć pod postacią czegoś innego. Ale zrodzona z ciała mowa, zajmuje się natychmiast myleniem tropów, wykrawaniem sobie mylących kostiumów iluzorycznej niezależności. Fałszywe pozory, którymi tłumi się w języku, poprzez język, to co jest niepewnego w ciele. W końcu wszelka, uporządkowana, refleksyjna, zinstytucjonalizowana mowa używana jest do negowania ciała. Grafiki Zofii Glazer są niezwykle osobistą wypowiedzią. Wypowiedzią poprzez gest ręki autorki, poprzez jej refleksję zbudowaną z emocji i przemyśleń, upostaciowioną opisem człowieka, ludzi, drobnego fragmentu życia i wielości istnień. Prace te, i te wcześniejsze, delikatne i koronkowe i obecne – brutalnie wycinające bryły głów i figur nie opisują szczególnej jednostki. Mówią o kruchości i bezradności wobec świata. Każdego życia, każdego człowieka. Jest to dla mnie walor szczególny tych prac, podnoszący ich wagę i znaczenie w rejony bardzo dużej dojrzałości artystycznej Zofii Glazer.”                                                                                   1997, ASP Poznań Prof. Wojciech Muller



Najczęściej przedstawianym motywem w grafikach Zofii Glazer są dłonie. One określają koncepcje obrazu tak, jak w rzeczywistym procesie realizacji, sprawność ręki artysty decyduje o sposobie zobrazowania myśli. Dłonie ukształtowane intencją artystyczną zatrzymane w trakcie ruchliwej gestykulacji, wymownym gestem wyrażają idee, koncepcje i emocje. Dla wyrazistości przesłania, rezygnują nawet z właściwej sobie anatomii. W konsekwencji, układy dłoni podporządkowane myśli, wyrażają bogate treści. Obrazują w rysunkach, nie tylko stany uważnego skupienia, np. w zastygłej nieruchomej postawie Obserwatora, ale także nerwową Niecierpliwość i swobodę ruchu umożliwiającą Naukę latania. Wyrażają także stany pełnej aktywności u Akrobatów i skumulowanej dynamiki w Corridzie. W innych pracach dłonie w zestawieniu z motywami natury, z namiętną czułością dotykają jednocześnie Pejzażu i szczególnych fragmentów ciała kobiety. Inna dłoń, narysowana jakby własną świadomością, wraz z obrazem przekazuje cechy psychofizyczne, staje się portretem. Dłoń, która podpisała papier podpisała także własny rysunek. Niektóre grafiki Zofii Glazer, pięknymi obrazami, odwołują się dodatkowo do wrażeń pozawzrokowych. Oglądamy ślepców, których dłonie i palce dotykiem wyczuwają siebie. Bezdźwięcznie rozpoznając kształty własne i otoczenia, przeobrażają rysunki w Przedmioty ciszy, uwrażliwiają nasz słuch. Dłonie i palce Zofii Glazer kuszą jak Pełzaki, zabiegając o kontakt z otoczeniem. Ujmują własną osobność w Krabach lub ostentacyjnie rozpostarte obnażają swoją Anatomię. Tworzą Azyle, wypowiadają się Na temat praw człowieka, konstruują Katedrę. Zespolone tanecznym Kontredansem, poruszają się w rytmie raczej egzystencjalnym niż muzycznym. Uspokojone i nasycone bogatym doświadczeniem, same sobie dają satysfakcję emocjonalną w Salonie. Dłonie z grafik Zofii Glazer są środkiem ekspresji takim, jakim są słowa. Wraz z tekstami Dylana Thomasa grają w graficznym teatrze swoje życiowe  role. Zestawiane z poezją T.S.Eliota, pozwalają dostrzec ludzkie kategorie i perypetie w złagodzonej perspektywie sztuki. Mówią o kondycji człowieka w sposób spotykany raczej w wielkiej poezji. Używając określeń Anny Kamieńskiej uwikłane są w „porządek egzystencjalny”, „pomiędzy miłością a śmiercią”.                                                                                         Prof. Eugeniusz Smoliński – /o litografii/



„Prace malarskie Zofii Glazer kontynuują opowieść o człowieku, uzupełniają jego obraz. Przedstawiają go w kontekście światła przede wszystkim. Jest w tym malarstwie człowiek otoczony światłem i tylko dzięki niemu istniejący, człowiek „zapatrzony w serce światła, w ciszę…”, używając słów Eliota. Jest w tych obrazach i mrok, który raz ogarnia człowieka i pozostawia go w cieniu, innym razem eksponując światło, wskazuje kierunek wyjścia. Zsyntetyzowane formy w jej obrazach, określane są płaszczyzną i smugą koloru częściej, niż rysunkiem. Malowane postacie stają się widoczne dzięki rozświetleniom tła, przyjmują to światło i odbijają, smugami własnego światła rozjaśniają tło. Ta artystyczna wizja człowieka zespolonego z własnym otoczeniem, wzmocniona zostaje formalnymi cechami budowania całości obrazu. Wyraźne w grafice oddzielenie rysunku od tła (papieru) w obrazach ulega zatarciu przez malarskie uaktywnienie tła. Graficzne i malarskie doświadczenia realizacyjne zsumowały się w najnowszym przedsięwzięciu Zofii Glazer, w cyklu portretów rysowanych. Na tych rysunkach, głowy i twarze, występują czasem w pojedynczych obrazach, czasem podwójnych, powołanych jakby własną ruchliwością, zmienną mimiką i różnymi stanami swojej świadomości. Pojawiają się  jednak na arkuszach już przygotowanych na ich obecność lub tą obecnością naznaczonych. Pojawiają się jako rozświetlenie ciemnego tła lub umacniane są na tym tle wielokrotnym zapisem własnych myśli i fizjonomii, jak graficzną aurą. Portrety po malarsku zjednoczone ze swoim tłem zbudowane są rysunkiem. Rysowane twarze wydobywają się z tła stopniowo, gęstniejącymi liniami i nasycone walorem, aż do pełnej wyrazistości miejsc szczególnych. Ta rosnąca wyrazistość rysunków daje się porównać z walorowym nasyceniem dłoni w pracach litograficznych. Charakterystyka prac zawarta w powyższej interpretacji, skłania do uogólnienia, że Zofia Glazer w swojej twórczości, podejmując poważne zagadnienia dba o powagę wypowiedzi i poważnie traktuje warsztat realizacyjny. To wysoce indywidualne i wartościowe dokonanie jest poważnym osiągnięciem artystycznym.”     1997 Prof. Eugeniusz Smoliński  /o malarstwie/



Wybitna, wieloletnia i zasłużona pedagog, której osiągnięcia posiadają własną  oryginalną wartość artystyczną, a niezwykły, autentyczny  talent pedagogiczny oraz doświadczenie uzyskane przez ponad 40 lat pracy ze studentami, stawiają ją  w gronie najwybitniejszych profesorów.     

Prof. Wiktor Jądrzejec Prorektor ASP



Profesor Zofia Glazer-Rudzińska była nie tylko wybitną artystką, ale przede wszystkim wspaniałym pedagogiem, znakomitym wychowawcą, a jednocześnie przyjacielem wielu pokoleń studentów. Uwielbiana przez podopiecznych i ceniona przez współpracowników. Roztaczała wokół siebie aurę optymizmu i pozytywnego nastawienia do świata. Związana z Akademią Sztuk Pięknych w Warszawie przez ponad 40 lat. Brała czynny udział w życiu uczelni jako zaangażowany dydaktyk Wydziału Rzeźby oraz aktywny członek Senatu, dbający o dobro Uczelni.                                                                     

 Prof. Adam Myjak  Rektor Akademii Sztuk w Warszawie